środa, 10 maja 2017

Mini kuchnia z maxi wkładem własnym!

Jakiś czas temu powstał pomysł zrobienia dziecku kuchni ze starej szafki. Pomysł kiełkował, aż w końcu zaczęliśmy. Szafka była kupiona dawno temu za grosze, bez blatu. To jednak nie stanowiło problemu, gdyż do dyspozycji była też nieużywana deska do krojenia z dziurą na cedzak. Aż się prosiło by zrobić z tego blat. Drzwiczki dostały nowe zawiasy i otwieranie w dół. Do tego szyba z pleksi. Dziecko chciało kuchnie z okienkiem. I tak się stało. Gdy wszystko było już pomalowane i gotowe olśniło młodzieńca, że nie na jeszcze lodówki. Namówiłam męża, by z kolejnej szafeczki zrobić lodówkę. Zaszaleliśmy i kupiliśmy farbę tablicową magnetyczną ( po 4 malowaniach lekkie magnesy trzymają się nieźle) Kran wystrugał wujek stolarz, a zlew to miska. Za ciosem dziecko dostało też mikrofalę ( tu już odpuściliśmy robienie z drewna) Gdy już wszystko było gotowe i dziecko zaczęło się bawić,  naturalnie dostrzegło fakt, że ma mało blatu. Haha samo życie :))) To i blat się znalazł i powstała cała ścianka mebli kuchennych. Teraz mamy serwowane dania każdego dnia :))) Co myślicie o naszym projekcie? Pozdrawiamy